Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włosy. Pokaż wszystkie posty

8 lis 2015

Złoto faraonów które leczy wszystko z wyjątkiem śmierci

     Jesień to dla mnie czas ciągłej wojny o nawilżoną skórę ciała. Przygotowania do starcia to zazwyczaj szukanie sprzymierzeńców. Dzisiaj przedstawiam sojusznika numer jeden: olej z czarnuszki. Rozeznanie to oczywiście internet gdzie znajdziemy wszelkie potrzebne informacje. Na ten olejek trafiłam całkowicie przypadkowo i niemal natychmiast zamówiłam go do siebie i jestem zdecydowanie nim zachwycona. 


24 lut 2015

Włosowa aktualizacja, czyli co się na głowie dzieje, cz.I

Od bardzo dawna (a przynajmniej od kilku miesięcy) zapuszczam włosy. Idzie mi  to czasem gorzej, częściej jednak lepiej. Staram się, żeby ich długość szła w parze z gęstością. Z tym miałam chwilowe problemy, ale sytuacje opanowałam w odpowiednim momencie. Cóż, niektórym wystarczy zwykły drogeryjny szampon i włosy są cudne a ja akurat należę do tych, którzy muszą starać się więcej. Z natury są to jasne, cienkie i puszące się włosy. Największa udręka to właśnie niedociążone włosy, przez co kopiec siana na głowie gwarantowany. Dlatego przed myciem olejowanie, po myciu odżywka/maska. Czyli nic innego jak metoda OMO. Sprawdza się ona u mnie idealnie, oczywiście włosy są i tak na tyle złośliwe, że kiedy najbardziej mi zależy to wtedy będą na pewno nie do ogarnięcia.

24 lis 2014

Mieć włosy jak Disneyowska księżniczka.

   Od zawsze pragnęłam mieć długie włosy. Może z wyjątkiem końca gimnazjum kiedy to postanowiłam ściąć je na krótko. Wyglądałam wtedy jak obskubany z piór ptaszek, chyba że chciało mi się i wyprostowałam, wystylizowałam to pokręcone pierze na głowie. Niedługo później wkroczyło farbowanie na jasny blond, który czasami okazywał się nieco ciemniejszym, ale było to do przeżycia. Owłosienie głowy zmieniało się u mnie bardzo często. Aż w końcu postanowiłam: nie obcinam, nie farbuję. I z tym przyrzeczeniem wytrzymałam około ponad rok. Niestety w życiu każdej kobiety pojawia się moment, przynajmniej w moim, kiedy mówię sobie: a mam to w... głębokim poważaniu.
   Bam ciach rach farba i oto jest, nowa nieidealna fryzura. W sumie fryzura nie taka najgorsza, ale te włosy to chyba do wymiany (w między czasie stwierdzam, że gęba też nie ta, paznokcie, sylwetka do poprawy, że nie mam ładnej bluzki itd.) Zatem umówiłam się z fryzjerką na farbowanie w salonie. Tak, będzie to moje pierwsze takie doświadczenie i jestem ciekawa równie bardzo tak jak się boję. 
Źródełko
   Dobra, nawiązując do obrazka. Nie oczekuję, że będę miała superekstra gęste włosy, ale przynajmniej mogłyby się tak nie puszyć i rosnąć nieco szybciej, więc w sumie to bardziej chciałabym mieć włosy jak Roszpunka ;-) I tą talie... Swoją drogą, prawda, że od małego wpajają w nas, że powinnyśmy być chude, zgrabne, powabne bo tak znajdziemy księcia (albo książe nas) oraz, że brzydcy i grubi są źli, generalnie fe? Ale to chyba temat na osobny post. 
   A jak Wasze marzenia dotyczące włosów?