Od bardzo dawna (a przynajmniej od kilku miesięcy) zapuszczam włosy. Idzie mi to czasem gorzej, częściej jednak lepiej. Staram się, żeby ich długość szła w parze z gęstością. Z tym miałam chwilowe problemy, ale sytuacje opanowałam w odpowiednim momencie. Cóż, niektórym wystarczy zwykły drogeryjny szampon i włosy są cudne a ja akurat należę do tych, którzy muszą starać się więcej. Z natury są to jasne, cienkie i puszące się włosy. Największa udręka to właśnie niedociążone włosy, przez co kopiec siana na głowie gwarantowany. Dlatego przed myciem olejowanie, po myciu odżywka/maska. Czyli nic innego jak metoda OMO. Sprawdza się ona u mnie idealnie, oczywiście włosy są i tak na tyle złośliwe, że kiedy najbardziej mi zależy to wtedy będą na pewno nie do ogarnięcia.

