6 cze 2016

Limonkowy peeling ujędrniający Slim no limit HEAN

    Lubię uczucie drapania, zdzierania, masowania dlatego też ciągle testuję peelingi do ciała szukając ideału. Oczywiście najlepszym sposobem są fusy kawy i sól/cukier wraz z żelem pod prysznic, ale kobieca natura podpowiada: kup! Nie wiem akurat co mnie podkusiło do zakupu tego peelingu... 


    Na opakowaniu znajdziemy bardzo zachęcający opis: limonka odświeża i tonizuję skórę, wyciąg z żeń-szenia stymuluję odnowę naskórka, odżywia i przeciwdziała starzeniu się skóry, wyciąg z bluszczu wspomaga modelowaniu sylwetki, usuwanie toksyn ze skóry. D-panthenol natomiast nawilża, zapobiega podrażnieniom i nadaje skórze miękkość. 
A jaki jest skład? 
  • Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Polyethylene, Cocamidopropyl Betaine, PEG-12 Dimethicone, Glycerin, Propylene Glycol, Triethanolamine, Acrylates/ C10-C30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Polysorbate 20, Glyceryl Laurate, Hedera Helix Extract (bluszcz pospolity), Panax Quinquefolium Root Extract (rzeń-szeń), Citrus Medica Limonum(Lemon)Fruit Extract (ekstrak z limpnki), Potassium Cocoyl Hydrolyzed Collagen, Panthenol, Parfum, Limonene, Linalool, Sucrose, Hydrogenated Jojoba Oil, 2-Bromo-2-Nitropropane-1, 3-Diol, CI 19140


   Z danych bardziej technicznych: miękka tuba, zamknięcie na 'klik'. Peeling wyciska się bez najmniejszego problemu. Jak widać plastik jest przezroczysty a co za tym idzie, widzimy ile produktu nam zostało. Cena też nie jest wygórowana bo w granicach 10zł. Widziałam go w Rossmanie i tam go też kupiłam. Dostępne są również inne wersje: owocowa i solankowa.  


   Peeling sprawdził się na prawdę przyzwoicie, są dość duże drobinki, które skutecznie masują lecz nie podrażniają. Po kąpieli skóra jest miła w dotyku, lekko napięta. Mnie w ogóle nie wysusza ale też nie zostawia po sobie śladów w postaci tłustej powłoczki. Po prostu zmywa martwy naskórek pozostawiając skórę czystą. Przy dłuższym stosowaniu jednak nie zauważyłam cudownych efektów ujędrnienia, ale to byłby fajny zdzierak po treningu, żeby pozbyć się toksyn gdyby nie jeden minus. Ten minus, który jest tak duży, że przeważa wszystkie plusy to zapach. Ale jak dla mnie to ciężko nawet mówić tu o zapachu. Czysta brudna chemia. Mnie kojarzy się ten zapach z tanim płynem do naczyń. Jest po prostu nie-do-znie-sie-nia. Nie wiem jak mogłam tego nie powąchać przed zakupem... To po prostu dla mnie skreśla kosmetyk. Na prawdę mega ciężko mi zużyć te 200 ml. 


   A Wy wolicie gotowe, kupowane peelingi czy robione w domowym zaciszu? 

47 komentarzy:

  1. no ale przecież limonka.. bardzo lubię limonkę.. jak można zapach tak zepsuć?! Kiedyś nie wyobrażałam sobie życia bez peelingów. Jednak zawsze miałam wrażenie, że koszmarnie szybko się kończą. Moja skóra bardzo dobrze toleruje peelingu cukrowe ale solnych już nie. Efekt był taki że wydawałam kupę kasy w ciągu roku na peelingi. W czerwcu mija rok od kiedy mam rękawicę Kessa..całkowicie zdyskwalifikowała peelingi. Dzięki niej również zaoszczędziłam troszkę pieniędzy. Teraz od czasu do czasu pozwalam sobie na zakup peelingu z czystej przyjemności użytkowania :-) Jednak wybieram te na bazie cukru. Próbowałam kiedyś bawić się w robienie własnych maziaków ale efekty były przeciętne ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. miałam kiedyś ten peeling, ale nawet nie pamiętam jak pachniał :D

    OdpowiedzUsuń
  3. jestem fanką domowych peelingów, chociaż posiadam i takie kupne ;) teraz kusi mnie coraz mocniej coś od BodyBoom (y)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam go, ale ten mnie jakoś nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam nic z tej firmy, jakoś trudno jest ją spotkac w sklepie. Albo trudno zauważyć wsród tych wszystkich kolorowych opakowań. Ja najcześciej robię peeling z kawy z olejkiem. Z tych kupnych moim ogromnym ulubieńcem jest Wellnes&Beauty o zapachu kokos i mango z Rossmanna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z peelingiem to mam różnie najczęściej używam gotowych ale często robię sama. Ostatnio trafiłam na chusteczki peelingujące które u mnie sprawdzają się świetnie. Fajna alternatywa coś innego. Dobrze zdzierają i nie wywołują podrażnień. Stosowałam na twarz i resztę ciała jedna chusteczka wystarczyo mi na obie nogi i pośladki a drugą zrobiłam peeling twarzy i reszty ciała :) kupiłam je w biedronce w zestawie z chusteczkami do demakijażu za 6.49 :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Skład ani zapach mnie nie przekonują, ostatnio coraz ciężej o dobry peeling :(

    OdpowiedzUsuń
  8. widziałam ale nie używałam ;)

    Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia :)
    ANRU,

    OdpowiedzUsuń
  9. J kupuję, najbardziej lubię cukrowe z Perfecty i z Bandi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja od dawna stosuję tylko peelingi domowej roboty. Może w końcu dla odmiany pokuszę się na jakiś drogeryjny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Umnie wygrywa peeleng DIY z fusów kawy, po cellulicie nie ma śladu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie stosowałam tego kosmetyku.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja już od dawna nie stosuję kupnych peelingów. Zawsze sięgam po ten domowej roboty z kawy i spisuje się świetnie. A że kawa zawiera kofeinę to też ma właściwości ujędrniające ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Już sama nazwa bardzo kusząca :) Ale skład średni :/ Kolor przyjemny no ale zapach...

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja miałam ujedrnajaco spalajacy :D

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda, że zapach taki chemiczny, bo lubię limonkowe zapachy :) Ja jako leniuszek wolę gotowe peelingi :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja zazwyczaj kupuję gotowe peelingi cukrowe. :-) Tego akurat nie znam :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. wole kupione, szczegolnie teraz dziewczyny sprzedaja te domowe, za calkim dobra cene :)

    OdpowiedzUsuń
  19. myślałam, że zapach limonki nie da się zepsuć, a tu jednak... klops :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja tez nie mogłam ścierpieć tego zapachu! Zmęczyłam jakoś peeling do końca, bo działanie było w porządku, no ale ta intensywna woń płynu do naczyń... Brr...

    OdpowiedzUsuń
  21. miałam go kiedyś, cytrusowy, ale nie był zły

    OdpowiedzUsuń
  22. A zapowiadał się tak kusząco - lubię duże drobinki no ale ten zapach...szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
  23. a ja mimo wszystko się nie przekonuję, nie wieżę w działanie takich rzeczy :D być może się mylę bo nie stosuje, ale ciężko zmienić mi zdanie :x

    OdpowiedzUsuń
  24. Szkoda, że zapach taki zły :/

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie znam w ogóle tego peelingu.
    Muszę się przyznać, nigdy nie robiłam domowych peelingów, ale chyba muszę zacząć ;)
    www.czterydni.pl

    OdpowiedzUsuń
  26. Do ujędrniania najlepsze jest serum z Eveline :)

    OdpowiedzUsuń
  27. szkoda, że zapach to niewypał, dla mnie to też jeden z najważniejszych punktów produktu :D Polecam peelineg Eveline o pięknym zapachu kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja wolę robić sama ponieważ jest taki jaki lubię najbardziej :gruboziarnisty i o takim zapachu jaki chce .

    OdpowiedzUsuń
  29. nie znam produktu, ale peelingów nie traktuje do konca na serio, według mnie nie ma co wierzyć w ich moc ujędrniania. a co do zapachu - wyobrażam sobie

    OdpowiedzUsuń
  30. Nigdy nie robiłam peelingów w domowym zaciszu, ale kusi mnie, by spróbować:).
    Peeling marki Hean jest u mnie skreślony za zapach płynu do mycia naczyń. Zdarzają się też perfumy, które tak pachną i to jest dopiero katorga;).

    OdpowiedzUsuń
  31. U mnie częściej peelingi kupne. Szkoda, że zapach lipny.

    OdpowiedzUsuń
  32. Miałam fioletową wersję tego peelingu i też byłam zdania, że spoko, tyle, że za zapachem owocowym krył się aromat proszku do prania. Szkoda, bo gdyby nie to to pewnie bym czasem po niego sięgała :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Zapraszam do mnie ;) powoli się rozkręcam, pomysłów mam wiele!
    Obserwuję ;)
    madzik-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja zdecydowanie wolę własnoręcznie robione peelingi :)

    OdpowiedzUsuń
  35. "Fusy kawy i sól/cukier wraz z żelem pod prysznic" to bardzo dobry przepis, ale wolę gotowe peelingi, bo nie mam ani czasu, ani chęci za każdym razem coś wymyślać :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Myślałam o nim, ale skoro tak "pachnie" to już go nie chcę ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Szkoda, że sztucznie pachnie to go skreśla;/

    OdpowiedzUsuń
  38. Już nie raz zastanawiałam się nad zakupem tego peelingu, ale ostatecznie nigdy się nie zdecydowałam :P

    OdpowiedzUsuń
  39. Kupiłam kiedyś limonke zel ppd prysznic. Bardzo chodliwe zele do kupienia w rosku (nazwy zapomnialam) ale śmierdział jak płyn do WC moim zdaniem...

    OdpowiedzUsuń
  40. Świetna recenzja tego produktu! :)
    Pozdrawiam ♥
    http://rikaa-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  41. Wygląda fajnie chociaż ja zawsze robię peeleng z kawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Używałam tego peelingu przez kilka lat, od roku używam rękawicy peelingującej, nie wiem jak teraz pachnie ten produkt, ale mnie zawsze ten zapach kojarzył się ze Spritem ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. szkoda, że zapach nie jest ładniejszy, kiedyś robiłam peelingi, teraz wolę gotowe

    OdpowiedzUsuń

  44. So in love with your blog! You've got such a fresh style and it really is a pleasure to read it!
    Would you like to follow each other on GFC? If yes just let me know once done and I'll be right back!
    xoxo
    Patricia http://patriciacori.blogspot.ch

    OdpowiedzUsuń
  45. Szkoda ,że tak zepsuli zapach. Kosmetyki o chemicznych zapachach mnie odrzucają :/

    OdpowiedzUsuń
  46. Nie znam tego peelingu. Używam takich gotowych, ale też od czasu do czasu robię domowy z kawy i olejku kokosowego :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zostawienie komentarza, to dla mnie bardzo ważne ;-)

Jeśli obserwujesz- napisz, a na pewno się odwdzięczę :)