Kiedy w sklepie internetowym Skin 79 pojawiła się promocja na część produktów, skusiłam się na piankę oczyszczającą z aktywnym tlenem. Jest to starsza wersja, już wycofana dlatego tez pianka byłam w bardzo atrakcyjnej cenie 34,90 zł gdzie nowa wersja, niebieska w promocji jest za 74,90zł. Dla mnie i mojego portfela- ogromna różnica więc bez zawahań dodałam do koszyka i już kolejnego dnia cieszyłam się przesyłką kurierską.
25 kwi 2016
18 mar 2016
Balea, Krem do rąk i Owocowa Harmonia
Będąc w drogerii DM i buszując po sklepowych półkach trafiłam na krem do rąk Balea. W momencie wpadł do koszyka dzięki obłędnemu, egzotycznemu zapachowi. Na opakowaniu wyczytałam 'pitaya' oraz 'cocomilch' co tylko utwierdziło mój nos, że się nie myli i potrafi rozpoznać wakacyjne aromaty. Bo rzecz jasna, pitaja oraz kokos kojarzą się z latem, leniwymi dniami spędzanymi na słońcu i słodkimi zapachami.
Po niezbyt udanych doświadczeniach z kremami które nie nawilżały tylko tłuściły, zaryzykowałam to 0,85 € czyli około 3,6 zł. A że rzadko bywam w Niemczech, Czechach czy innych krajach gdzie można zrobić zakupy w DM, nie zamawiałam się wydanymi pieniędzmi ;-) Akurat z tym zakupem mi się udało- krem jest świetny! Czytałam na kilku blagach, że krem okazał się bublem, ale na moich suchych słoniach spisuje się zaskakująco dobrze. Szybko się wchłania, nie zostawia tłustej irytującej warstwy no i ślicznie pachnie. Również kiedy wzięłam go do pracy każdy kto go chociaż raz użył zachwalał zapach i funkcje pielęgnacyjne kremu.
Krem jest treściwy, szybko się wchłania, łatwo rozsmarowuje. Odrobina wystarczy, żeby pachniało na około. Bardzo poręczna tubka, miękki plastik, wszystko da się wycisnąć do ostatniego grama. Skład może i nie zachwyca bo nie ma tak za wiele składników odżywczych, więc fanki środków naturalnych które przynoszą nawilżenie nie będą specjalnie zachwycone, ale produkty Balea są wegańskie. Na prawdę polecam wypróbować jeśli będziecie mieli taką okazję.
Jakiego aktualnie kremu do rąk używacie? :-)
7 mar 2016
! Instagram !
Hej!
Jak najbardziej jestem tu, żyję, mam się dobrze ale zupełnie brak mi czasu. Ciągle coś, ktoś i nie mam jak przysiąść na dłużej, żeby coś napisać więcej a już nawet nie mówię o zrobieniu porządnych zdjęć... Ale! Udzielam się ostatnio na Instagramie, gdzie Was serdecznie zapraszam i zachęcam do obserwowania ;-) Możecie mnie spotkać pod nazwą WHOCARESPERFECTION
Jak najbardziej jestem tu, żyję, mam się dobrze ale zupełnie brak mi czasu. Ciągle coś, ktoś i nie mam jak przysiąść na dłużej, żeby coś napisać więcej a już nawet nie mówię o zrobieniu porządnych zdjęć... Ale! Udzielam się ostatnio na Instagramie, gdzie Was serdecznie zapraszam i zachęcam do obserwowania ;-) Możecie mnie spotkać pod nazwą WHOCARESPERFECTION
Ale i również działam na Facebooku: WHOCARESPERFECTION

Przesyłam uściski! ;-)
25 lut 2016
Odżywczo-wygładzający peeling Vianek
Jak tylko zobaczyłam nowość jaką jest seria kosmetyków Vianek musiałam coś kupić, ot kobieca natura. Najnowsze dziecko Sylveco weszło na rynek z początkiem roku a jak czytałam, na innych blogach, podbija serce natychmiast. Składniki pochodzenia naturalnego, zioła z ekologicznych upraw oraz brak testów na zwierzętach- to się ceni. Skusiłam się peeling do ciała bo akurat cierpiałam na deficyt tego typu kosmetyków i zdecydowałam się na odżywczo- wygładzający peeling z mielonymi pestkami moreli.
Skład peelingu:
- Glycine soja oil (olej sojowy), sucrose (cukier trzcinowy), glyceryl stearte (emolient), prunus armeniaca seed powder (zmielone pestki moreli), glyceryl laurate (emolient), prunus armeniaca kernel oil (olej z pestek moreli), hippophae rhamnoides oil (olej z rokitnika zwyczajnego), tocopheryl acetate (przeciwutleniacz), benzyl alcohol (konserwant), dehydroacetic acid (konserwant), parfum, limonenem (zapach), linalool (zapach).
Pestki moreli są drobne ale wystarczające ostre aby złuszczyć naskórek. Dociskałam mocniej dłonią, żeby drobinki były bardziej wyczuwalne, ale wynikało to z chęci pozbycia się naskórka, który zalegał na moim ciele. Natychmiast poczułam ulgę, jakbym dostała nową skórę. Jest wygładzona, bez grudek czy suchych skórek. Również daje się czuć olej z moreli i rokitnika. Skóra jet wyraźnie odżywiona, pełna blasku i wzmocniona. Peeling zostawia delikatny filtr na skórze, ale nie sprawia mi to dyskomfortu. Nie jest to efekt oblepienia skóry ale po prostu nawilżenia.
Zapach jest obłędny! Niesamowicie relaksuje, gdy po całym dniu na nogach tylko powąchałam w wannie ten peeling od razu odpłynęłam. Pachnie słodko, ale nie mdło. Czuć że jest to produkt naturalny i przemyślany. Kosmetyk do kąpieli i pielęgnacji ciała powinien nie tylko myć ale i pobudzać zmysły i tak właśnie działa to cudo.
Konsystencja jest niczym roztopione masło. Łatwo się wybiera ze słoiczka i równie przyjemnie aplikuje na ciało. Nie spływa ale lekko się roztapia. Słoiczek z kolei jak widać- plastikowy z nakrętką. Jak dla mnie za mały gabaryt 150ml, wystarczy na kilka użyć ale cena nie zwala z nóg bo jest to koszt około 20zł (zależy od sklepu i promocji). A! No i w dodatku szata graficzna- mistrzostwo! Minimalizm ale jakże słowiański. Pięknie prezentuje się w łazience na półce :-)
Próbowałyście już produkty Vianek? Jaki jest Wasz ulubiony peeling do ciała?
Subskrybuj:
Posty (Atom)










