1 lip 2015

Biała glinka+ hydrolat z kocanki= gładka buźka

   Do tej pory glinki nie gościły na mojej twarzy zbyt często, okazjonalnie robiłam sobie gotową z Ziaji i to byłoby na tyle. Jednak naczytałam się o dobroczynnych właściwościach glinek naturalnych, które rozrabiamy samemu w domu i kupiłam swoją. Zdecydowałam się na białą i właśnie to ona dzisiaj ma swoje pierwsze wejście na blogu.




   Dlaczego właśnie to połączenie: biała glinka i hydrolat z kocanki włoskiej? Biała glinka jest najdelikatniejszą z glinek a to istotne jeśli ma się skórę wrażliwą, skłonną do podrażnień. Kocanka włoska natomiast jest świetna dla skóry naczynkowej, zaczerwienionej. Razem tworzą lekarstwo na mają czerwoną, przebarwioną twarz. Po takiej maseczce wyglądam dużo bardziej znośnie. Skóra jest wyraźnie jaśniejsza, rozpromieniona, oczyszczona i miła w dotyku. Nie trzymam jej jednak dłużej niż 10-15 minut, i nawet nie chodzi o zasychanie, bo hydrolat na to nie pozwala, ale przetrzymanie skutkuje zaczerwienieniom. Wszystko ma swój umiar, wiadomo. 







    Papkę rozrabiam w szklanym słoiczku, najlepiej drewnianym patyczkiem (moje mieszadełko jest patykiem po lodzie ;-)) Wystarczy łyżka białej glinki i pół hydrolatu. Mieszam, jeśli jest odrobinę za gęste/płynne dołączam to, czego brakuje. Nakładam na oczyszczoną poprzednio skórę na około 10-15 minut, co pisałam już wcześniej. Zazwyczaj mam problem ze zmyciem, wtedy bardzo pomocna jest gąbeczka do twarzy, lub wspomagam się żelem do mycia twarzy. Resztki zmywam płynem micelarnym bądź tonikiem i nakładam krem nawilżający. Teraz czuję że buzia jest czysta, promienna i wygląda na zdrową.





    Cenowo nie wygląda to źle: 100g glinki kosztował 8,20 i starczył mi na około 8 zabiegów. 100ml kocanki to 12,60 zł i zostało mi 3/4 buteleczki. Wydajność jest bardzo dobra, jednak kolejnym razem zaopatrzę się w coś stacjonarnie. W Hebe widziałam glinki od Nacomi i był to całkiem duży wybór. Zapach maseczki jest mocno ziemisty w połączeniu z kocanką- dla mnie nie specjalnie pachnący, ale da się wytrzymać, oczu nie wypala ;-)
   Tak właśnie wygląda mój rytuał odstresujący. Glinkę białą polubiłam i chyba nie wrócę do gotowców. A jak Wasze doświadczenia z glinkami? 

52 komentarze:

  1. Ja mam skórę też naczynkową i suchą, ale też taką, która potrzebuje dobrego oczyszczania. Stosuję glinkę zieloną, od czasu do czasu można, mimo, że jest przeznaczona do skóry tłustej i trądzikowej. :) Ja zmywam maseczki szpatułką od kremu do depilacji. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam hudrolatu z kocanki
    .. Ja swego czasu często używała różowej i zielonej glinki. Potrafią zdziałać naprawdę dużo :) ps. Śliczny masz kolorek oczu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja raczej kupuję gotowce, ale coraz bardziej kusi mnie do takich świeżynek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świeżynki najlepsze do eksperymentów;)

      Usuń
  4. Glinka biała cudo ale hydrolatu z kocanki jeszcze nie miałam :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne połączenie, uwielbiam glinkowe maseczki. Obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawie! :) Ja niestety nie lubię papek i w ogóle nie przepadam za tematyką domowej pielęgnacji :( Zawsze kupuję gotowce i tylko wtedy, gdy naprawdę moja skóra potrzebuje pomocy :) (Dla przyjemności nie robię sobie SPA, bo mi się zwyczajnie nie chce :P) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo polubiłam się z glinką białą, ale w takiej wersji jeszcze jej nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja chyba też wreszcie zacznę się bawić z glinkami... chociaż z lenistwa zazwyczaj używałam gotowców..:)

    OdpowiedzUsuń
  9. great blog!

    http://www.itsmetijana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię białą glinkę, mimo, że moja cera jest raczej tłusta. Biała glinka ją uspokaja :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dużo pozytywów czytałam na temat glinki ale w życiu jej nie używałam:) może kiedyś wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię glinki, kuzynka przywiozła mi z Zakynthos (grecka wyspa słynąca z leczniczych glinek), taki kawałek zielonej glinki, robię z niej papkę i daję na twarz, cudowna jest potem skóra. Tylko ta moja jest zielona:) Białej jeszcze nie miałam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Koniecznie muszę zacząć używać glinki, jakoś do tej pory nie było mi z nimi po drodze ...

    OdpowiedzUsuń
  14. ja glinki uwielbiam! najbardziej lubię błękitną i różową. Czarna też jest super, ale mocna więc trzeba uważa. Zainteresował mnie ten hydrolat ...

    OdpowiedzUsuń
  15. muszę sobie kupić w końcu jakąś glinkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Też by mi się przydała taka maseczka :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Przyznam, że brzmi to bardzo zachęcająco. Pomimo, że jestem leniwcem i nie chce mi się takich maseczek robić samej, to tę chętnie wypróbuję, tylko składniki muszę kupić.

    OdpowiedzUsuń
  18. uwielbiam glinki :)
    Zapraszam do mnie i do obserwacji
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeszcze nigdy nie używałam glinki :) Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak będę w Hebe to popatrzę na te glinki. Gdzie można dostać taki hydrolat? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hydrolat i glinkę zamawiałam na ecospa.pl ;-)

      Usuń
  21. Bardzo lubię to połączenie, ale dodaję oleju, żeby nie zasychała i nie podsuszała cery, tylko ją nawilżała. Chyba najbardziej lubię w tej roli olej z dzikiej róży i skwalan. Czasem robię mieszanki.

    OdpowiedzUsuń
  22. Moja skóra bardzo lubi glinki, uwielbiam sama robić maseczki:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Glinki na twarzy tylko miałam z Ziaji ale z chęcią bym sobie sama taką maseczkę przygotowała :)

    OdpowiedzUsuń
  24. moja skóra jest bardzo wrażliwa i biała glinka niestety ją podrażnia:(

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja najbardziej lubię glinke ghassoul :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Super pomysl na gładką skórę ! :) Muszę wypróbować :)

    Mój blog-KLIK!

    OdpowiedzUsuń
  27. ja mam skórę tłustą, wydziela dużo sebum i właśnie mam zamiar kupić glinkę zieloną, może polecisz gdzie taką dostanę jak najkorzystniej cenowo :) ? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Muszę w końcu wypróbować te glinki, szczególnie że są dostępne w hebe ;-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetnie, kocham białą glinkę, ja dodaje do niej mój tonik, który zrobiłam z maków, rumianku i chabrów :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Hydrolat z kocanki... hmmm, waham się nad jego zakupem od bardzo dawna, bo przeraża mnie zapach o którym słyszałam już legendy :P

    OdpowiedzUsuń
  31. Uwielbiam maseczki na bazie glinki oraz hydrolatu :) Polecam też miks glinki z jogurtem naturalnym lub miodem , a nawet jakimś owocem:)

    OdpowiedzUsuń
  32. I love your blog design and colour. So cute<3

    xoxo
    amfiba
    amfiba.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja zakochana w ghassoul od jakiegoś czasu ;] Próbowałam zielonej ale ghassoul lepiej mi dziala. Mam tłustą skórę z krostkami, nie wiem jak by na suchą zadziałała

    OdpowiedzUsuń
  34. Fajnie tworzyć własne maseczki, muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Mam ja ale jeszcze nie próbowałam muszę w końciu się za nią zabrać

    OdpowiedzUsuń
  36. Super ! Miałam zieloną i jest genialna , białą też muszę wypróbować. ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Uwielbiam glinki, ale białej jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Bardzo lubię samo robione glinkowe maski, z białej glinki też, ale najbardziej jednak preferuję zieloną, choć gotowcami również nie gardzę :)

    OdpowiedzUsuń
  39. muszę wypróbować :)
    http://giirlwithoutface.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  40. Mam białą glinkę- bardzo ją sobie cenię ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zostawienie komentarza, to dla mnie bardzo ważne ;-)

Jeśli obserwujesz- napisz, a na pewno się odwdzięczę :)